Wywiad z duetem Ahblajam Piotrem Lewandowiczem
Wawrzek: Kolejna rozmową, którą dla Was przeprowadziłem jest rozmowa z Piotrem Lewandowiczem połówką duetu Ahblajam.
Zacznę może tak nie typowo, bo od końca ;) , a mianowicie chciałbym nawiązać do ubiegłego roku, (2009), roku i pewnej reaktywacji po latach uśpienia. Mam tu na myśli koncert w Taklamakanie i Twój a raczej Wasz, bo wystąpiłeś wraz z Michałem Szrajda. Jak, to jest zagrać swój pierwszy koncert, i to w tak specyficznym miejscu, gdzie zaciera się granica, pomiędzy sceną a widownią. Czy, taka bliskość z odbiorcami ułatwiła Wam występ, czy raczej stała się dodatkowym wyzwaniem?
Ahblajam:
Ta bliskość o której mówisz czyli zaledwie dwumetrowa odległość między naszymi stanowiskami a publicznością była wymuszona, ze tak to określę.... technologicznie. W czasie koncertu miały towarzyszyć słuchaczom wizualizacje, które potrzebowały nośnika w postaci ekranu. Sala w Opalenickim Taklamakanie ekran ma umiejscowiony na przeciwległej ścianie patrząc od strony sceny, tak więc chcąc zachować koncepcję założoną przez nas i głównego organizatora czyli Jarosława Starybrata wybór tego miejsca był oczywisty. Siłą rzeczy miejsca siędzące zostały odwrócone o 180 stopni a my finalnie znaleźliśmy się niejako w pierwszym rzędzie widowni patrząc wszystkim prosto w oczy. Tej sytuacji nie traktowaliśmy w kategoriach bliskości czy wyzwania, cała koncentracja skupiała się tylko na tym aby wszystko nam wypaliło tak jak było zaplanowane. Stresu jedynie dodawał fakt iż na próbach posypał się system w jednym z komputerów ale na szczęście, dosłownie na styk udało się go na przywrócic z kopii bezpieczeństwa.... po takiej ilości adrenaliny to już mało co mogło nas wytrącic z równowagi, po prostu zagraliśmy koncert.
Wawrzek: WEM - Słubice 2009, kolejne doświadczenie. Ten festiwal przyjął dość nietypową formułę w świecie muzyki elektronicznej. Jego głównym elementem, jest wspólne granie jam session, z innymi muzykami. Jako młody scenicznie duet, jak znaleźliście się wśród muzyków grających odmienną w stylu muzykę?. Do tej pory, zasadniczo, tylko od Was zależało, jaki kształt przyjmie utwór, który gracie, a tutaj musieliście odnaleźć swoje miejsce wśród innych.
Ahblajam:
To ciekawe doświadczenie. Bardzo dużą rolę odgrywała fantastyczna atmosfara jaka zapanowała między wszystkimi uczestnikami. Wiekszośc z nas znała się tylko od strony twórczej, znaliśmy wszyscy swe muzyczne dokonania ale nie wszyscy mieli możliwośc poznać się osobiście. Spotkanie w Słubicach zmieniło to radykalnie... no zresztą sam to znasz, widzisz człowieka pierwszy raz na oczy ale znasz jego nazwisko czy pseudonim artystyczny, słuchasz jego muzyki i w jednej chwili jest o czym rozmawiać i to nie koniecznie tylko o muzyce czy o sprzęcie. Atmosfera... hm.... jedności, przyjaźni, wspólnej pasji... trudno to zdefiniować w słowie. Ten właśnie klimat napędzał wszystkich na scenie gdzie wspólnie bawiliśmy się muzyką przy jamm session, kreując utwory które żaden z nas nie wiedział jak się rozwiną czy zakończą. Dużo wszyscy mogliśmy się od siebie nauczyć
Wawrzek: Teraz pozwól że podejdę Cię od innej strony, Twoja solowa działalność.
Na Twojej witrynie od dawna, można przeczytać informację o pracach nad projektem NGC 4676. Czym tak naprawdę jest ta realizacja? Zapowiadający ją Cryospace, już w sam sobie, jest wydarzeniem, a jednak jest, to tylko zapowiedź czegoś..... specjalnego.
Piotr:
Hm... Płyta Cryospace wydarzeniem mówisz? Nie odbieram jej tak, mimo że miała wiele pozytywnych opinii w świecie el-muzycznym. Bardziej bym sobie życzył aby album NGC 4676 nim był choćby z racji tego iż ta kosmiczna, malowana dźwiekowymi plamami opowieść docelowo a właściwie głównie ma być wydana na nośniku DVD z dźwiękiem przestrzennym. Cryospace jest wprowadzeniem do tego projektu, zapowiedzią tego co będzie można usłuszeć na NGC 4676, jest czymś w rodzaju kosmicznej podróży w kriogenicznym śnie do tych łączących się galaktyk.
Wawrzek: Jak długo będziemy musieli jeszcze czekać na efekt, już wieloletnich prac?
Piotr:
A no właśnie. Fakt, prace trwają już długo a właściwie w obecnej chwil stoją w miejscu. Nie chcę kolejny raz się deklarować kiedy album ujrzy światło dzienne, podawałem już kilka razy przybliżoną datę premiery i nic z tego nie wyszło. Stoi za tym kilka czynników, które opóźniają prace a w międzyczasie trochę zmienił mi się zarys ogólny albumu.
Wawrzek: Oj muszę jednak zadać to pytanie. Wiem, że jest bardzo banalne, ale skąd czerpiesz inspiracje, bo to co Tworzysz na pewno do banału nie należy?, Może jakieś zainteresowania pozamuzyczne nakłaniają Cię do właśnie takiej ekspresji?
Piotr:
Inspiracje? No z głowy :) A tak poważnie to nie ma jakiegoś konkretnego źródła inspiracji. Mam szereg różnych zainteresowań, wiele dziedzin przyciąga moją uwagę, wyobraźnię ponoć mam bogatą. Tak więc chyba ta wymieniona mieszanka składa się na tą magiczną miksturę która pcha mnie w świat dźwięków. Jej stężenie w pewnym momencie osiąga wysoką wartość i łup, nie ma przebacz, coś musi powstać :) Nie lubię robić czegoś na siłę, na całe szczęście nie obligują mnie żadne umowy, kontrakty z wydawcami abym musiał zakończyć pracę nad płytą w konkretnym czasie. Siadam w pracowni i działam wtedy kiedy mam do tego odpowiednie warunki, bez żadnego cisnienia które zabija piękno muzyki dając w efekcie jakiś chłam, coś bliżej nie określonego.... zresztą, wystarczy włączyć pierwszą lepszą popularną stację radiową i mamy jasny obraz tego jak brzmi w większości przypadków pseudo muzyka robiona na wyścigi i na jednym schemacie. Im więcej bum cyk bum cyk i bardziej durny tekst tym lepiej... no przecież to ręce opadają. Ja nie potrafie tak pracować, potrzebuję tego czegoś co zwyczajowo nazwane zostało natchnieniem. Muzyka ma nieść ze sobą jakąś wartość, zmusić wrażliwego słuchacza do koncentracji, skupić uwagę na jej wielowarstwowości, na jakimś przesłaniu a nie tylko wywołać efekt bezmyślnego podskakiwania. Upraszczając.... nie chce robić tandety, wolę poświecic kilka dni więcej, włożyć więcej wysiłku aby dopieścić utwór niż wypuścic gniota, którego nikt nie zauważy. Przykleić sobie metkę komerchy jest szalenie łatwo a mnie to nie kręci
Wawrzek: Rozumiem, że projekt NGC4676 wypełni Tobie najbliższy czas, jednak na początku nawiązałem do Twojej współpracy z Michałem, jako duet Ahblajam, Czy planujecie w najbliższym czasie jakąś wspólną realizacje?
Piotr:
Jest taki plan. Chcemy wydać naszą drugą płytę zawierającą część materiału jaką można było usłyszeć w Opalenicy i Słubicach. Zagraliśmy wtedy kilka premierowych utwórów. Jak tylko pewne sprawy się unormują to siadamy do wspólnej pracy. Barierą obecnie jest kompletny brak czasu.
Wawrzek: Czy trudno Tobie jest pogodzić życie rodzinne, zawodowe z pasją, która niewątpliwie jest bardzo wymagającą wybranką?
Piotr:
Tak, bardzo trudno. Ostatnimi czasy zbyt dużo dzieje się w moim życiu rodzinnym i zawodowym co skutecznie mnie przyblokowało twórczo. To są właśnie te główne czynniki, które opóźniają prace nad NGC 4676 jak i inne pomysły czy realizacje. Chciałbym to wszystko unormować by mieć czysty umysł to twórczej pracy. Życzę sobie aby to już wkrótce nastąpiło
Wawrzek: Na zakończenie jeszcze jedno nawiązanie do festiwalu w Słubicach i tego co można było usłyszeć podczas jednej z jam sessions. Czy, Kraków ma jakieś szczególne dla Ciebie znaczenie xD ?
Piotr:
Do Krakowa nie jedzie się na normalnym bilecie, to oczywiste :)
Wawrzek
Dziękuję za rozmowę. Życzę Tobie szybkiej reazlizacji planów
Do usłyszenia i zobavczenia na kolejnym koncercie.
Wywiad z dnia 2010-01-10